Co czuje dziecko w rodzinie zastępczej?

Wyobraź sobie, że pewnego dnia musisz zamieszkać w zupełnie nowym miejscu. Nie znasz ludzi, którzy otwierają przed Tobą drzwi. Nie wiesz, jakie mają zwyczaje, czy można im zaufać i jak długo będziesz mógł zostać. Być może ktoś przygotował dla Ciebie piękny pokój, ulubione jedzenie i nowe zabawki. Wszyscy starają się być mili, ale Ty wciąż myślisz o tym, co zostało za Tobą. Tak właśnie może wyglądać początek pobytu dziecka w rodzinie zastępczej. Bo choć nowy dom może oznaczać bezpieczeństwo, nie zawsze od razu oznacza spokój.

Nowy dom nie oznacza, że stare emocje znikają

Dorośli często patrzą na rodzicielstwo zastępcze przez pryzmat szansy. Dziecko trafia do bezpiecznego miejsca, otrzymuje opiekę, regularne posiłki, własne łóżko i możliwość spokojnego dorastania. Z perspektywy dorosłego to ogromna, pozytywna zmiana.

Jednak dziecko może odbierać tę samą sytuację zupełnie inaczej.

Nawet jeśli wcześniej doświadczało zaniedbania, przemocy czy braku stabilności, jego dotychczasowy dom był miejscem, które znało. Byli tam ludzie, do których było przywiązane, znajome zapachy, przedmioty, codzienne rytuały. Być może nie wszystko było dobre, ale wiele rzeczy było przewidywalnych.

Rozstanie z rodziną biologiczną może więc wywoływać smutek, tęsknotę, złość, poczucie winy, a czasami również ulgę. Te emocje nie muszą się wzajemnie wykluczać. Dziecko może jednocześnie cieszyć się z nowego pokoju i rozpaczliwie tęsknić za mamą. Może czuć się bezpieczniej, a mimo to pragnąć powrotu do dawnego życia.

To jedna z najważniejszych rzeczy, które warto zrozumieć, rozmawiając o rodzinach zastępczych. Dziecko nie zaczyna swojej historii od momentu przekroczenia progu nowego domu. Przynosi ze sobą całe wcześniejsze życie.

„Czy ja zrobiłem coś złego?” – poczucie winy, którego dorośli mogą nie zauważać

Dzieci, szczególnie młodsze, mają naturalną skłonność do odnoszenia wydarzeń do siebie. Kiedy w ich życiu dochodzi do trudnych zmian, mogą szukać przyczyn we własnym zachowaniu. Być może byłem niegrzeczny. Może nie słuchałem mamy. Może gdybym bardziej się starał, nadal mieszkalibyśmy razem. Takie myśli mogą pojawiać się nawet wtedy, gdy dorośli wielokrotnie tłumaczą dziecku, że nie ponosi odpowiedzialności za sytuację swojej rodziny.

Poczucie winy bywa szczególnie bolesne, ponieważ dziecko nie zawsze potrafi o nim opowiedzieć. Czasami objawia się wycofaniem, nadmierną potrzebą bycia grzecznym, lękiem przed popełnieniem błędu albo ciągłym upewnianiem się, czy opiekunowie są z niego zadowoleni.

Dlatego tak ważne jest, aby rodzice zastępczy nie tylko zapewniali dziecku odpowiednie warunki, ale również cierpliwie budowali w nim przekonanie, że zasługuje na troskę niezależnie od swoich ocen, zachowania czy trudności.

Dziecko powinno słyszeć i doświadczać tego, że nie jest odpowiedzialne za decyzje dorosłych.

Dlaczego dziecko może bać się ludzi, którzy chcą dla niego dobrze?

Zaufanie nie pojawia się automatycznie wraz z przeprowadzką do bezpiecznego domu.

Jeżeli dziecko wielokrotnie doświadczało zawodu ze strony dorosłych, może potrzebować czasu, aby uwierzyć, że nowi opiekunowie rzeczywiście będą obecni, przewidywalni i gotowi mu pomagać.

Niektóre dzieci początkowo zachowują dystans. Inne bardzo szybko szukają bliskości, ale jednocześnie reagują silnym niepokojem na rozstania. Jeszcze inne sprawiają wrażenie niezwykle samodzielnych, jakby nikogo nie potrzebowały. Nie ma jednego wzorca zachowania dziecka trafiającego do rodziny zastępczej. Każde ma inną historię, temperament, doświadczenia i potrzeby.

Warto jednak pamiętać, że zachowanie, które dorosłemu wydaje się niezrozumiałe, może być sposobem radzenia sobie z wcześniejszymi doświadczeniami.

Dziecko, które nie chce oddać opiekunowi swojego plecaka, być może obawia się utraty kolejnej ważnej rzeczy. Dziecko, które denerwuje się, gdy ktoś spóźnia się kilka minut, może bać się, że znów zostanie opuszczone. A dziecko, które odrzuca czułość, niekoniecznie nie potrzebuje bliskości. Być może jeszcze nie wie, czy jest ona bezpieczna.

Tęsknota za rodzicami biologicznymi nie oznacza odrzucenia rodziny zastępczej

To jeden z najbardziej delikatnych aspektów pieczy zastępczej.

Dziecko może bardzo mocno kochać swoich rodziców biologicznych, nawet jeśli nie byli oni w stanie zapewnić mu odpowiedniej opieki. Może idealizować wspomnienia, usprawiedliwiać trudne zachowania dorosłych albo z ogromną nadzieją oczekiwać kolejnego spotkania.

Dla rodziców zastępczych bywa to emocjonalnie wymagające. Szczególnie wtedy, gdy każdego dnia wkładają wiele wysiłku w zapewnienie dziecku dobrych warunków, a ono wciąż mówi, że chce wrócić do mamy lub taty. Jednak miłości dziecka nie należy traktować jak konkursu.

Przywiązanie do rodziny biologicznej nie oznacza braku wdzięczności wobec rodziców zastępczych. Nie oznacza też, że dziecko nie czuje się dobrze w nowym domu.

Może kochać swoich rodziców i jednocześnie budować głęboką, wartościową relację z opiekunami zastępczymi.

Największym wsparciem jest wówczas pozwolenie dziecku na przeżywanie tych uczuć bez konieczności wybierania, kogo powinno kochać bardziej.

Czy dzieci w rodzinach zastępczych potrafią być szczęśliwe?

Oczywiście. I warto mówić o tym równie często, jak o trudnościach.

Dzieci przebywające w rodzinach zastępczych nie są definiowane wyłącznie przez swoje wcześniejsze doświadczenia. Mają zainteresowania, poczucie humoru, marzenia, talenty i zwyczajne dziecięce potrzeby.

Chcą bawić się z rówieśnikami, jeździć na rowerze, chodzić na urodziny, oglądać bajki, zdobywać dobre oceny albo po prostu spędzać czas z bliskimi.

Mogą odczuwać radość z pierwszego wspólnego wyjazdu, dumę z nauczenia się nowej umiejętności czy ekscytację przed szkolną wycieczką. Mogą śmiać się do łez podczas rodzinnej kolacji i z niecierpliwością czekać na weekend.

Dla wielu dzieci szczególne znaczenie mają jednak doświadczenia, które w innych rodzinach wydają się zupełnie oczywiste.

Ktoś pamięta, że nie lubię pomidorów. Ktoś przychodzi na moje szkolne przedstawienie. Ktoś pyta, dlaczego jestem smutny. Ktoś pomaga mi, kiedy czegoś nie rozumiem. Ktoś dotrzymuje obietnicy.

Właśnie takie drobne, powtarzające się sytuacje mogą stopniowo budować poczucie przynależności i bezpieczeństwa.

Szczęście dziecka w rodzinie zastępczej nie musi oznaczać zapomnienia o przeszłości. Może oznaczać odkrycie, że pomimo trudnych doświadczeń życie nadal potrafi być dobre.

Pierwszy raz, kiedy dziecko mówi „u nas”

Czasami zmiany w samopoczuciu dziecka nie widać w wielkich gestach. Nie zawsze pojawia się wzruszająca rozmowa, podczas której dziecko opowiada, jak bardzo jest szczęśliwe.

Niekiedy przełom następuje zupełnie niepostrzeżenie.

Dziecko zaczyna zostawiać swoje rzeczy na widoku, zamiast trzymać je zawsze spakowane. Przestaje pytać, czy może wziąć jogurt z lodówki. Coraz swobodniej opowiada o tym, co wydarzyło się w szkole. Zaczyna planować, co chciałoby robić podczas wakacji.

A któregoś dnia mówi: „U nas w domu zawsze robimy tak”.

To może być drobne zdanie, wypowiedziane zupełnie mimochodem. Ale dla opiekunów, którzy przez długi czas cierpliwie budowali relację, może mieć ogromne znaczenie.

Nie każde dziecko będzie wyrażało poczucie przynależności w taki sposób i nie należy oczekiwać od niego określonych słów. Jednak stopniowo pojawiająca się swoboda, większa otwartość i gotowość do korzystania ze wsparcia dorosłych mogą świadczyć o rosnącym poczuciu bezpieczeństwa.

Dom zaczyna być wtedy czymś więcej niż miejscem, w którym dziecko aktualnie mieszka. Staje się przestrzenią, w której może być sobą.

A co czują nastolatki w rodzinach zastępczych?

O emocjach młodszych dzieci mówi się stosunkowo dużo. Tymczasem nastolatki trafiające do pieczy zastępczej mierzą się z dodatkowymi wyzwaniami.

Okres dorastania sam w sobie jest czasem intensywnych zmian, poszukiwania własnej tożsamości i budowania niezależności. Jeżeli do tego dochodzi konieczność zamieszkania w nowej rodzinie, sytuacja może być szczególnie skomplikowana.

Nastolatek może obawiać się oceny rówieśników, nie chcieć opowiadać o swojej sytuacji rodzinnej albo odczuwać złość, że nie miał wpływu na decyzje dotyczące jego życia.

Może też bardzo potrzebować bliskości, a jednocześnie stanowczo ją odrzucać.

W przypadku starszych dzieci ogromne znaczenie ma poszanowanie ich prywatności, wysłuchiwanie opinii i włączanie w decyzje, które ich dotyczą, stosownie do wieku i możliwości.

Nastolatek nie potrzebuje dorosłego, który za wszelką cenę będzie próbował stać się jego najlepszym przyjacielem. Potrzebuje kogoś, kto potraktuje go poważnie, uszanuje jego granice i pozostanie dostępny także wtedy, gdy pojawią się konflikty.

Warto również pamiętać, że starsze dzieci i nastolatki także potrzebują rodzin zastępczych. Wiek nie zmniejsza potrzeby bezpieczeństwa, akceptacji i stabilnych relacji.

Najważniejsze pytanie: „Czy mogę tu być sobą?”

Dziecko trafiające do rodziny zastępczej może przez długi czas zastanawiać się, jakie zachowania są akceptowane w nowym domu.

Czy mogę się zezłościć? Czy mogę powiedzieć, że nie lubię obiadu? Czy mogę płakać? Czy mogę tęsknić za mamą? Czy jeśli dostanę złą ocenę, ktoś nadal będzie chciał się mną opiekować?

Dzieci, które wcześniej doświadczały niestabilności, mogą szczególnie uważnie obserwować reakcje dorosłych.

Dlatego poczucie bezpieczeństwa buduje się nie tylko poprzez czułość i wspólne spędzanie czasu, ale również poprzez spokojne, przewidywalne reagowanie na trudności.

Kiedy dziecko popełnia błąd i przekonuje się, że można go naprawić. Kiedy opowiada o swoim smutku i nikt nie próbuje go zawstydzić. Kiedy okazuje złość, a dorosły pomaga mu zrozumieć emocje, jednocześnie wyznaczając bezpieczne granice.

To właśnie wtedy dziecko może stopniowo odkrywać, że nie musi zasługiwać na opiekę poprzez perfekcyjne zachowanie.

Ma prawo być dzieckiem. Ze wszystkimi emocjami, które się z tym wiążą.

Rodzina zastępcza nie usuwa przeszłości, ale może zmienić przyszłość

Nie da się cofnąć trudnych wydarzeń ani sprawić, że dziecko zapomni o wszystkich bolesnych doświadczeniach. Nie zawsze możliwe jest też szybkie odbudowanie poczucia bezpieczeństwa.

Jednak stabilna, wspierająca relacja z dorosłym może mieć ogromne znaczenie dla rozwoju dziecka.

Może pomóc mu lepiej rozumieć własne emocje, uczyć się zaufania, budować poczucie własnej wartości i stopniowo rozwijać przekonanie, że zasługuje na dobre traktowanie.

Nie oznacza to, że każda trudność zniknie. Niektóre dzieci będą potrzebowały długotrwałego wsparcia psychologicznego lub terapeutycznego. Inne będą mierzyły się z emocjami związanymi z własną historią także w dorosłym życiu.

Ale doświadczenie bezpiecznej relacji może stać się ważnym zasobem na przyszłość.

Dziecko, które przekona się, że można prosić o pomoc, że konflikty nie muszą oznaczać odrzucenia i że dorośli potrafią dotrzymywać słowa, otrzymuje coś znacznie trwalszego niż chwilowe pocieszenie.

Otrzymuje szansę na budowanie innych relacji i innego obrazu samego siebie.

Podziel się domem. Dla Ciebie codzienność, dla dziecka początek czegoś dobrego

Kiedy myślimy o rodzinach zastępczych, często skupiamy się na tym, co dorośli mogą dać dziecku: dach nad głową, opiekę, edukację, stabilność i bezpieczeństwo.

Warto jednak spojrzeć na rodzicielstwo zastępcze również z perspektywy samego dziecka.

Dla niego nowy dom może oznaczać wiele różnych emocji. Radość i strach. Nadzieję i niepewność. Ciekawość i tęsknotę. Potrzebę bliskości i obawę przed kolejnym rozczarowaniem.

Nie należy oczekiwać, że dziecko od pierwszego dnia będzie szczęśliwe, wdzięczne i gotowe na budowanie nowej relacji. Potrzebuje czasu, cierpliwości i przestrzeni, aby odnaleźć się w swojej sytuacji.

A jednak właśnie w tej codzienności kryje się ogromna wartość rodzicielstwa zastępczego.

W spokojnych porankach. W powtarzanych każdego dnia rytuałach. W rozmowach przy stole. W obecności dorosłego, który zauważa, kiedy coś jest nie tak. W świadomości, że można wrócić do domu i spotkać tam kogoś, kto się o nas troszczy.

Bo dziecko nie zawsze potrzebuje kogoś, kto obieca mu, że od teraz wszystko będzie idealnie. Potrzebuje kogoś, kto pokaże mu, że nawet kiedy nie jest idealnie, nie musi mierzyć się ze wszystkim samo.

Właśnie dlatego powstała idea „Podziel się domem”. Aby pokazywać, jak wielkie znaczenie może mieć zwyczajna, odpowiedzialna obecność drugiego człowieka.

Jeśli zastanawiasz się nad zostaniem rodziną zastępczą, spróbuj spojrzeć na tę decyzję oczami dziecka. Nie musisz znać odpowiedzi na każde pytanie ani potrafić naprawić wszystkich jego trudnych doświadczeń.

Możesz jednak zaoferować mu coś niezwykle ważnego: bezpieczną relację, cierpliwość i miejsce, w którym będzie mogło stopniowo odzyskiwać spokój.

Podziel się domem. Bo każde dziecko zasługuje na miejsce, w którym nie musi bać się być sobą.

Ostatnie wpisy: